Fight like a girl – kobiece emocje #gniew#

dnia

Kill-Bill

Czasami zdarzają się w życiu każdej kobiety takie chwile, że ma ochotę wyć, gryźć, kopać i krzyczeć. Po okresie długiego tłumienia negatywnych emocji czasem wystarczy drobiazg, by wyprowadzić nas z równowagi. Wtedy oczywiście wszystkie „mózgi” (bo przecież otaczamy się samymi inteligentnymi ludźmi…da!?) raźno krzyczą „to pms”, „dajesz sterować sobą hormonami słaba babo” etc. To oczywiście jeszcze bardziej nas rozsierdza.

Ale co w sytuacji gdy na napięcie przedmiesiączkowe nie ma jak zwalić naszych nerwów? Gdy akurat dziś wszystko co mogło poszło nie tak jak sobie zakładałyśmy? Układ planetarny bardzo Ci dziś nie sprzyja i objawia się to reprymendą od szefa, krzywym spojrzeniem pani w spożywczaku, kłótnią z przyjaciółką, przypalonym obiadem i jeszcze dziecko przyszło ze złą oceną.

Wdech – wydech, wdech-wydech. I jeszcze raz. Wdech – wydech.

Kurwa nie działa!

Powtórz.

Wdech – wydech.

Dalej nic!

Ja pierdole, do niczego się nie nadaje…

Stop. Damy nie przeklinają. Czyżby? Bo już jestem czerwona i czuję, że nie powstrzymam się ani chwili dłużej. Emocje już płyną prądem mogącym zmieść frachtowiec. Zaraz tajfun skupi się w koło pierwszej osoby, która stanie mi przed oczami i przestanie być wesoło (jakby do tej pory było, co?)

Do czego potrzebny nam gniew?
Bo jest potrzebny, tutaj nie ma wątpliwości. Jeśli na bieżąco będziemy przyglądać się swojej złości, określimy kiedy i z jakich powodów się pojawia będziemy mogły świadomie iść do przodu i zmieniać swoje życie. Każdy wie, że czasami zwyczajnie zdrowo jest się porządnie wkurzyć. Od razu staje się jasne czego chcemy, do czego dążymy i kim naprawdę jesteśmy. Docieramy do swojego wnętrza drogą prostą i szybką mimo, że często w wirze codziennych obowiązków o sobie zapominamy.
Gniew nie sygnalizuje jedynie kiedy nasze granice zaczynają być przesuwane i kiedy zaczynamy działać (często pod presją) wbrew swojemu systemowi wartości. Alarmuje nas gdy nasze potrzeby nie zostają zaspokajane i gdy czujemy się potraktowane niesprawiedliwie.

Ale co w sytuacji, gdy nasz gniew nas przerasta? Co jeśli nie umiemy go ukierunkować i przekuć w pozytywne zmiany? Złość zmienia się w agresję.

I tu – myślę, że kobiety dzielą się na 2 grupy w zależności od tego, jak reagują na frustrujące sytuacje.
Pierwsza grupa zamyka się w sobie. Przytakuje wszystkim, uśmiecha się. Łzami wybuchnie dopiero wieczorem. Wtedy, kiedy zawinie się w kocyk na kanapie i zgasi górne światło. To niebezpieczne zachowanie, bo kierowana do wnętrza agresja i tłumiona złość często jest przyczyną depresji i chorób psychosomatycznych.
Druga grupa (do której należę ja) …jest głośna. Wszyscy wiedzą, że akurat jest wkurzona. U mnie złość niezauważalnie dla mnie przechodzi w furię. A to bardzo niszczycielska siła. Często krzyczę, mogę nawet nie zatrzymać nieprzerwalnego potoku słów zanim zacznę kogoś obrażać. Akcja-reakcja, błyskawiczna odpowiedź, która w szerszym kontekście nic nie wnosi. Cios za cios. Obie strony lądują bez oka i ręki. No…jest źle.

Tyle, że w sumie całe życie byłam zadowolona z mojego sposobu reagowania pod wpływem złości. Gniew zawsze prowokował mnie do działania, pchał do przodu. Nie ważne, że za mną słały się ciała. Moje na górze. Ale drugiej strony medalu nikt się nie spodziewa, w takiej formie w jakiej ona rzeczywiście występuje.
Z biegiem czasu bardzo zauważalny stał się fakt, że po wykrzyczeniu emocji wcale nie czułam się lepiej. Niby właśnie uwolniłam swoją złość a ona narastała. Nie czułam się „oczyszczona” a jeśli już, uczucie to pozostawało ze mną krótko. Zostawały wyrzuty sumienia i uczucie niespełnienia. To powodowało jeszcze większą frustrację czekającą na uwolnienie przy nadążającej się okazji. I koło się zamyka. Jesteś więźniem swojej złości.

Jakaś rada? Nie. Nie ode mnie. Ja dopiero uczę się reagować adekwatnie do sytuacji. Myślę, że kwestią najważniejszą jest nauka asertywności i głośne artykułowanie własnych potrzeb. To nie zawsze działa. Zwyczajnie nie każdy traktuje nas poważnie albo jest w stanie spełnić nasze prośby. Różni ludzie mogą aktualnie znajdować się w pod wpływem różnych emocji. Chcę powiedzieć, że inni też mają swoje ograniczenia. W takim wypadku trzeba odpuścić. Odpuścić im. I samemu zająć się naprawą swojego życia. Kiedy zacznie się od siebie poprawie również ulegną relacje. Taki frazes. A w chwili gdy złość opanowuje ciało, każdy musi znaleźć swój własny sposób na odreagowanie. Drugi frazes.

Nie lekceważ swojego gniewu. Bacznie mu się przypatrz. Nie próbuj oswajać. I nie wyrzucaj z siebie agresji agresją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s