Nocne opowieści #1# O czym naprawdę marzą kobiety?

Jechałam do pobliskiego miasta. Wieczór zmienił się w noc. Na drodze pusto. Tylko ja i radio. Prezenter z rozgłośni właśnie ostrzegał, że w tej okolicy rabusie często rzucają konar suchego drzewa na ulicę i kiedy wysiądzie się z samochodu w celu udrożnienia przejazdu oni kradną auto.
Dla bezpieczeństwa odbiłam z głównej w bok.
Teraz jechałam polnym wąskim szutrem. Łuna księżyca ujawniała w oddali wiejskie zabudowania. Byłam już daleko od głównej drogi.
Z naprzeciwka wyrosło jak z pod ziemi drugie auto jadące, co dziwne, totalnie bez świateł. Oba samochody dzieliło może z 10 metrów. Uniknęliśmy czołówki prawie cudem. Ostro skręcając zielony seat przewrócił się na bok a potem momentalnie wrócił na koła.
Facet siedzący do tej pory za kierownicą otworzył drzwi i zaczął biec przed siebie. Nie zwracał na nic uwagi. Uciekał. Jak najdalej i jak najszybciej. Pewnie sam nie wiedział co się stało i dlaczego biegnie.
Tumany kurzu zaczynały opadać, reflektory mojego auta oświetlały seata tego faceta. Wysiadłam i powoli zaczęłam podchodzić coraz bliżej. W stacyjce dalej tkwił klucz ale silnik nie pracował.

Na przednim siedzeniu znalazłam niemowlaka. Bez żadnego fotelika czy nosidełka. Chłopcu nic się nie stało. Nie płakał. Przypatrywał mi się z uwagą. Może skończył miesiąc, może dwa. Był zadbany. Nie miał nawet jednego siniaka po zdarzeniu sprzed chwili, jakby tego wcale nie było. Wzięłam go na ręce. Nie bał się a wręcz wydawał się być zadowolony z całej tej sytuacji, która była tak absurdalna a jednak czułam, że jego spokój przechodzi na mnie. To była ulga, że dzieciak jest cały.
Noc była ciepła.

Za fotelem pasażera siedział mały szczeniak. Biszkoptowy wilczurek z ciemniejszymi uszami i ogonkiem. Jedno ucho było jeszcze klapnięte. Miał obrożę i smycz ale też nie był do niczego przypięty. Otworzyłam tylne drzwi, wyskoczył z auta a smycz ciągnęła się za nim. Usiadł koło mnie. Cieszył się, ogon chodził mu w prawo i lewo na zmianę jak szalony, ślepka się świeciły. W życiu nie widziałam tak uradowanego szczeniaczka.

Było dziecko, był pies i ja. Na odludziu. W nocy.

Chłopiec i szczeniak nie odrywali ode mnie wzroku a ja wyjęłam kluczyki ze stacyjki i zajrzałam do bagażnika. Nie wiem czemu to zrobiłam działałam pod wpływem impulsu. Do tej pory za każdymi drzwiami czekało na mnie coś kompletnie niespodziewanego. W bagażniku była tylko jedna torba, taka z gatunku sportowych. Torba po brzegi wypełniona pieniędzmi . Banknoty ułożone po tysiąc i każda kupka zawinięta gumką recepturką.

Pierwsza myśl, jaka przebiegła mi przez głowę po obudzeniu – bierz wszystko i uciekaj (uciekaj w mniej cenzuralnej wersji). I jeszcze – to twoje. Marzenia…

A o czym marzą kobiety?

Zgodnie ze stanem na dzisiejszy poranek marzą o wielu rzeczach ale najczęściej o:

  1. miłości (bo z małych chłopców czasami wyrastają mężczyźni), prawdziwej przyjaźni i kasie

lub

  1. …………. (jeśli dzieciak symbolizuje coś co rośnie przy tobie, co wymaga zaangażowania a jednocześnie kochasz to robić i sprawia, że czujesz się na swoim miejscu – to właśnie to tutaj wpisz) oraz o prawdziwej przyjaźni i kasie.
    W tej bramce nie ma miejsca dla faceta, który przypominam – i tak uciekł gdzie pieprz rośnie.*

A ja marzę o świętym spokoju.

photo-1447615673434-6af7f3fdb78a

I o kasie oczywiście 😉

*Żartowałam, przecież każda z nas marzy, żeby mieć wszystko. I najlepiej od razu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s