Ostatni taki weekend.

Podsumowanie mojego weekendu na jednym zdjęciu? Proszę bardzo:

dsc_0674

Ktoś mówił, że nie ma kataru, kaszlu, gorączki? No to już ma…

Siedzę pod kocykiem, trzęsę się z zimna. Witaminy łykam co godzinę, nie ma bata – jutro idę do pracy. Jutro będę zmotywowana. Jutro będę uśmiechnięta. Jutro poćwiczę. Jutro napiszę coś mądrego. Przekładam życie na jutro i liczę, że się nie zawiodę.
Jutro jest magiczną krainą, w której zawsze wszystko się udaje. Jutro nie ma ograniczeń innych niż te, które nakłada na nie nasza wyobraźnia.

Każdy regeneruje siły na swój własny sposób. Ja od dzieciaka w zasadzie lubiłam robić nic. To ‚nic’ było i dalej jest dla mnie ogromnie ważne. Leżałam na tapczanie, gapiłam się w sufit, słuchałam Nirvany z kasety i marzyłam o dziwnych rzeczach. W ogromnej większości spędzając czas do góry pępkiem w wyobraźni jechałam po ciągnącej się w nieskończoność amerykańskiej autostradzie w koło mając tylko pustkowia. Nurkowałam z meduzami i wielorybami. Byłam tylko ja. Sama. Wtedy i dzisiaj najlepiej odpoczywam będąc samemu i śniąc sny na jawie.

Przez lata jednak dałam sobie wmówić, że czas trzeba spędzać produktywnie bo inaczej się go marnuje. Staram się. Bardzo się staram. Na co dzień wszystko ogarniam i jest dobrze. Mało mi jednak zostaje chwil na samotne wypady po amerykańskiej autostradzie… Nawet teraz nadrabiam zaległości w lekturze. Wszystko w porządku, chcę i lubię! Jednak to zdecydowanie inna forma odpoczynku.
Największy spokój jednak dalej daje mi odcięcie się od świata i nic nie robienie.

 

…no to się zmotywowałam, że hej! To wszystko przez to niedotlenienie, kiepsko oddycha się jedną dziurką. Pora na działanie przyjdzie…jutro.

 

 

2 Komentarze Dodaj własny

  1. Martyna pisze:

    Ja też uwielbiam to nic nie robienie. Leżenie w wyrze i wyobrażanie sobie samej siebie w magicznej krainie. Oj tak, to zdecydowanie regeneruje mi baterie i daje siłę do dalszego działania. Nie zamieniłabym tego na nic innego w świecie… więc czytając o ostatnim takim weekendzie… zastanawiam się, czy to naprawdę musi być ostatni weekend? Pozwólmy sobie nic nie robić od czasu do czasu, byle tylko znaleźć w tym umiar.

    Polubienie

  2. Typowa Anna pisze:

    Też tak miałam zawsze, że dużą wagę przywiązywałam do nic nie robienia, bo to wchodziło w zakres odpoczynku. Gapię się w sufit, w głowie chodząc po swojej wymarzonej przyszłości. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s