Leniwa i głupia?

Ja Wam tak powiem, że człowiek to się jednak uczy całe życie. I nie chodzi mi o pojęcie nauki jako przyswajania wiedzy o świecie. Nawet jeśli uważasz się za świadomą siebie, znasz swoje wady, znasz zalety, wiesz co umiesz robić dobrze a co ci marnie wychodzi, znasz granice… to raz na jakiś czas ktoś bardzo uprzejmy w mniej lub bardziej dosadny sposób powie ci, że się mylisz i to on wie, jaka tak naprawdę jesteś.

Kobiety oceniają się nawzajem. Lustrują wzrokiem sprawdzając czy rozmówczyni prezentuje się lepiej od nich i czy uznać ją za zagrożenie swojej własnej kobiecości czy (jeśli brzydsza lub gorzej ubrana) jest fajną babką i można się zaprzyjaźniać.

Faceci oceniają kobiety najczęściej pod jednym kątem. Takie to prymitywne i takie oczywiste, że aż boli. Wyjątki tu stanowią potwierdzenie regóły a i tak każdy człowiek ocenia wg tego jaki sam jest. Najpierw to co widać a potem przymioty wewnętrzne.

Byłam już więc ładną i brzydką, poruszającą się krokiem łani i straszną niezdarą, łatwą i zbyt powściągliwą… Mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Tylko głupią nigdy nie byłam. Czas jednak dojrzał i się doczekałam…

Jak wam powiem o co poszło to się uśmiejecie. Poszło o buraki. O słoik pasteryzowanych buraków, których nie lubię robić za to lubię jeść, a ponieważ ochota na buraki łapie mnie średnio 2 razy w roku to i sensu ich robienia za bardzo nie widzę. Mierz siły na zamiary mówili…mówili też, że jeśli możesz pokusę wziąć na przeczekanie to… no chodzi o to, że jak chęć minie to nie było warto babrać się w burakach pół dnia.

Jestem leniwa – wiem nie od dzisiaj. Wręcz bezczelnie uważam to za swoją ogromną zaletę. Mam coś zrobić i nie ma problemu. Zrobię po swojemu, szybko i niewielką stratą energetyczną. O ile czegoś nie lubię, nie ma sensu przeciagać tego w nieskończoność. Ten sam efekt można osiągnąć na różne sposoby. Nikogo nie wysyłam drogą w górę jeśli wykopany jest tunel pod wzniesieniem.

Także dziś, dzięki burakom o moim lenistwie dowiedział się cały ten mały światek, który spotyka się w firmowej palarni (no tak, zdarza mi się dalej popalać ale zdecydowanie rzadziej niż wcześniej).

A taka zadowolona byłam z tych buraków, taki prezent się udał koleżance w zamian za podwózki do domu. Wcześniej pomagałam jej wydrylować śliwki i kilka kg razem obrobiłyśmy. Miło z jej strony, że o mnie pomyślała. Mi będzie miło jeść mielone z buraczkami. Koło się zamyka – każdemu jest dobrze.

Mam nieodparte wrażenie, że mój uśmiech od ucha do ucha, kiedy trzymałam słoik wypełniony dobrem bardzo kół w oczy osoby które twierdzą, że to nie problem zrobić buraki samemu a kto ich nie robi ten leń nad leniami. No pewnie – zrobić nie problem ale miło dostać. Niektórzy to chyba mało dostają z dobrego serca ale to pewnie dlatego, że sami mało wcześniej dali. Życie. Ja nic nikomu nie będę wypominać. Zwłaszcza prezentów, których sama nie dostałam.

No ale jak już tak wszem i wobec się przyznaję, że leniwa ze mnie osoba to jeszcze się przyznam, że wydaje mi się również, że w miarę pod kopułką mam poukładane. Nie zawalam terminów, relacje ze światem zachowane. Dziecko mnie kocha chociaż czasem wydaje mi się, że jestem najgorszą matką pod słońcem, kot mnie lubi, sama siebie lubię. Umiem odpowiedzieć jak się mnie o coś zapytają w sposób szczery, bez skrępowania własnymi poglądami i w dodatku pełnymi zdaniami. Co jak co, ale głowy używam w sposób do tego przeznaczony i kompeksów z tego tytułu mieć raczej nie powinnam.

Ale nie…no nie… Jak ktoś leniwy to głupi na bank, bo tylko pracowitość się w życiu liczy… Powiedziała co wiedziała pani, która liczy pół dnia na kalkulatorze to, co wcześniej wstawiła do tabelki w excelu . Pani, która jeśli czegoś nie umie to też nie poprosi o pomoc w pokazaniu jak można usprawnić swoją pracę. Pani wiecznie niezadowolona ale też pewnie idealna karmicielka i opiekunka domowego ogniska która mi powie, że robię źle wszystko i co tylko mogłam to spieprzyłam jeszcze zanim dotknęłam.

I tylko wydaje mi się, że ona o sobie myśli, że jest niezwykle mądra. Tak jak ja myślę o sobie a umiejętności obu nam brakuje, żeby zobaczyć to w sobie nawzajem.

Więc co – aż taka święta nie jestem. Mam tylko satysfakcję z faktu, że przynajmniej powstrzymałam się od ocenienia dziś innych na głos.

Buraki to mają widać tę tajemniczą moc, która budzi w ludziach szczerość.

A Wy czego się ostatnio o sobie dowiedzieliście od innych ludzi?

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Typowa Anna pisze:

    Grunt to nie być własnie burakiem wobec osób „leniwych” 😀 Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s