Anty szczepionka? Mój przykład.

dnia

O rany. Dni, tygodnie nie zaglądałam na bloga. W pewnym momencie nawet chciałam go wygasić ale pomyślałam, że i tak mało osób tu zagląda a zawsze dobrze jest mieć „swoje” miejsce w sieci. Chociażby po to, żeby ponarzekać.

Ogłaszam dziś dzień ogólnopolskiego wkurwu (tzn tylko mojego ale sama siebie muszę na duchu podtrzymywać i raźniej z innymi). Od rana. Pielęgniarka ze szkoły dzwoni, żeby zabrać córkę. Bo ucho boli. Bo temperatura. Bo ja do pracy dopiero dojechałam i już muszę wychodzić. Do lekarza rejestruję się jeszcze zanim zdążyłam wsiąść do samochodu i zapiąć pasy (raz dosłownie, pierwszy raz udało mi się zarejestrować telefonicznie dziecko do pediatry – to przecież wiadomo, że musi być święto…wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę świętować tylko ten wkurw).

Wchodzimy do gabinetu 10 minut po czasie, dziecko chore a lekarka na mnie z mordą… że ja dziecka nie zaszczepiłam a „już był czas rok temu bo się dzieci szczepi 10-letnie, takie wymogi, tak nas zmuszają”.

No i super, bo ja dziecko szczepie, tylko nie wiem czemu ta kobieta na mnie krzyczy zamiast zacząć skupiać się na chorym dziecku, które siedzi przy niej.

Ja temat zaczynam, że moją ucho boli a ta napiera….Naprawdę nie wiedziałam, że można być tak bezczelnym jak ta kobieta. Wyciąga druk i mówi, że mam go podpisać, wyraźnie dając jednocześnie do zrozumienia, że córkę zbada dopiero jak podpiszę! Czy ktoś to czuje co się za paranoja rodzi w tych lekarzach? Na druku stoi nagłówek jak wół „odmowa szczepień”  więc skoro mnie to nie dotyczy to po co to i na co. Ja kobiecie mówię, że poprzedni rok był bardzo dla nas chorowity, od wakacji praktycznie nie było pełnych 2 tygodni super zdrowia, że mamy jeszcze czas…. Tak często się do nas coś przyczepiało, że nawet nie chodziłam z tym do lekarza. Prawda jest taka, że z katarem, kaszlem puszczałam córkę do szkoły. Nie chodziła tylko z gorączką i wtedy dopiero jechałyśmy do lekarza – po zwolnienie. Wiadomo, że robi tak 90% mam tylko mało która się przyznaje. Ale z tego co wiem z katarem, kaszlem czy stanem podgorączkowym się nie szczepi. No i czekam na choćby miesiąc całkowicie ozdrowieńczy, aż się to wszystko skończy, aż będzie normalnie, aż będzie mogła być zaszczepiona. Bo przecież każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek wie, że jak jest dziecko osłabione to się nie szczepi, chociaż też różne rzeczy słyszałam. Ja po prostu tak robię.

Do rzeczy – powiedziałam, że nie podpiszę, bo to nie prawda co tam figuruje na tym druku. To lekarka skreśliła nagłówek. No ale dalej w treści jest nieprawda. To napisała, że odmawiam szczepienia przed 10 rokiem życia. I fakt, moje dziecko z listopada, chuchro takie, podejrzenie anemii pada od samego patrzenia na nie i nie za bardzo widzę sens szczepienia chorowitka a do 10 roku życia się przyczepiono w sumie nie wiem czemu. Bo 10 rok życia to dopiero teraz – w 2017! Moja z końca 2007r  jest, obecnie 2017r luty. I ja tłumaczę, że to wcale nie chodzi o ten rocznik, tylko mamy jeszcze czas przecież i może się mi dzieciak wzmocni naprawdę…   i  słuchajcie teraz najlepsze. Cytuję:

„MUSI MI TO PANI PODPISAĆ BO JA MUSZĘ BYĆ KRYTA”

TAK – NAPRAWDĘ MI TO POWIEDZIAŁ BABSZTYL ZIDIOCIAŁY!!!  TEŻ BYM NIE UWIERZYŁA, JAKBY TO NIE DOTYCZYŁO MNIE! Że to nie ma znaczenia nic co ja do niej mówię, bo ona tak musi, że jak jest w ustawie 10 rok życia to oni szczepią w 9 lub 8. I mnie w tym momencie taka złość złapała, że piszę na tym druku co następuje, że nie zostałam poinformowana o skutkach nieszczepienia, o skutkach szczepienia też z resztą nie zostałam poinformowana, bo kobieta zbyt się skupiła na wymuszeniu mojego podpisu. Autentycznie, to było wymuszenie! Czuję, że inaczej by nas wyprosiła z gabinetu. Bez kurwa tego badania! I litania nastąpiła, że ja właśnie miałam panią poinformować i cała masa tłumaczeń… Aż powiedziałam, że wyjmę telefon i będę nagrywać tą okropną kobietę a ta, że proszę bardzo i…tu nastąpił potok pominiętej do tej pory wiedzy medycznej i dowiedziałam się w końcu o tych skutkach (o wszystkich skutkach, chyba nawet coś wspomniała o niepłodności u chłopców – a mam córkę, tak szybko mówiła, że nie sposób zapamiętać wszystkiego).

Więc jestem zła – podpisałam coś, czego podpisać nie chciałam i co nie jest prawdą tylko dlatego, żeby moje dziecko było w końcu zbadane… Masakra co się dzieje z tymi lekarzami.

Na szczęście u córki lepiej, nic takiego wielkiego. Pani pediatra zaleciła: Ibum, Clemastinum i Bioaron C (czyli to samo co na każdej wizycie i widać już której firmy przedstawiciele medyczni działają najprężniej w okolicy). Dodała jedynie krople do ucha ale to tylko, jak się pogorszy.

Ps. Od pielęgniarki w szkole dostałam druczek na bilans do lekarza pediatry – nie przyjęła i kazała się zapisać na bilans jak już córka będzie zdrowa. Ale gdybym przyszła na szczepienie to stwierdziłaby, że dziecko jest zdrowe. Takie tam przemyślenia…

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s